XII

A z barwy dworskiéj gdy się raz wyłuszczy,

Gdy ze służalca przekształcił się w człeka,

Poszedł Szeliga, gdzie Litwa daleka,

Gdzie dworek ojców pustoszał na puszczy.

Niełatwe tutaj czekały nań sprawy;

Lecz go wzmacniały szlachetne pochopy58:

Grunta rodzinne wykupił z zastawy,

Sam zwalił w lesie berwion cztery kopy,

Zwiózł je do domu — a coraz to żwawszy

Sam ociosywał kłody ku budowie,

A dobrych ludzi na pomoc przyzwawszy,

Począł odnawiać ojczyste pustkowie.

Tak, kiedy bocian z wędrówki powraca,

Ledwie powitał olszynę rodzimą,

Zaraz go czeka i nielekka praca

Naprawić gniazdo uszkodzone zimą.

Tak i Szeliga, dworów wychowanek

Razem z bocianem krzątać się nie leni;

A póki bocian odleciał w jesieni,

Dworek Szeligi już stanął jak wianek.

Pod ciemnym lasem, z wysokiego wzgórka,

Domek podnosił swe łamane szczyty59,

Ciosany z jodły, a słomą poszyty,

Otoczon gęstym parkanem podwórka.

Z polnych kamieni, naprzeciw mieszkania,

Zmurował lamus60 z dwóch piąter jak wieżę;

Chorągiew z herbem jego dachu strzeże,

A kilka brzózek cudnie go osłania.

Zdobiły chatę: ogródek wzorzysty,

Przyźba61 i ganek, i kominy z cegły,

A stara jabłoń i klon gałęzisty

Sowitym cieniem pół dworka zaległy.

Wjazd stanowiły staroświeckie wrota,

O dwojgu słupach, z furtką i przełazem,

Z dachem ze słomy, okute żelazem, —

Zajechać do nich aż brała ochota.

Bo dziwna sztuka u litewskich cieśli,

Że nasza brama zawżdy gościa złowi,

Kogo bogowie pod wrota przynieśli

Już jak magnesem ciągną ku dworkowi.

Wiejskiego cieśli zaklęta siekiera

Takim je wdzięcznym uśmiechem ubiera,

Myśl gospodarza tak wyżłabia zdradnie,

Że brama krzepko na rygle zabita,

Ledwie podjeżdżasz — sama się rozpadnie,

Radosnym skrzypem przybyłego wita.

Skąd takie cuda? czy to z duszy szczeréj

Co rada gościom przychylić niebiosa?

Lub czarodziejstwo ciesielskiéj siekiery

Jakieś nad bramą zaklęcie wyciosa?

Trudno odgadnąć — to tylko wiadomo,

Że w jednéj Litwie stawią takie wrota,

Z czubiastym daszkiem, uplecionym słomą,

Na którym świeci uśmiéch i szczerota,

Co w dzień i w nocy, wśród lata i zimy

Zdają się mówić: «serdecznie prosimy!».