XIX
Kiedy tak dumał, rumaki jak z procy
Leciały pędem na dworku zwaliska.
Oś czterokonnéj wspaniałej karocy
Pod Stare Wrota z mozołem się wciska.
(A wrota wąskie: bo tędy od wieka
Szedł prosty wózek lub wjeżdżał gość konny,
Bo wiedział starzec, że się nie doczeka,
Iż go odwiedzi urzędnik koronny,
I nie dla karet szerokiej postaci
Budował wrota — lecz dla szlachty braci).
Za ciasno było synowskiéj kolebce,
Uwięzły konie, woźnica je plaży.
Szeliga zadrżał — pobledniał na twarzy,
Coś niedobrego przeczucie mu szepce.
Konie zarwały, oś o słupy grzmoce,
Spróchniałe słupy pękły od zamachu —
I cały ciężar dębowego dachu
Z głuchym łoskotem pada na karocę.
Przegniła słoma i krokwi gromada
Całkiem przykryły woźnicę i pana, —
Trzaska się w szczęty karoca złamana,
I cug rumaków na kolana pada;
Na koniec targnął i odrzucił w stronę
Dwa trupy ludzkie na miazgę stłuczone...