XVIII
«Ten, kto ma złoto, ma wszystko na świecie.
Co mi tam szkodzi wygnańca nazwisko?
Banita polski — niezginiony przecie:
Na ziemi szwedzkiéj znajdę przytulisko.
Tam kupię dobra — grosz popłaca wszędzie;
Ale nie żegnam mej rodzinnej włości:
Gdy się król szwedzki na siłę zdobędzie,
Gdy znowu tutaj zawitamy w gości.
Odbiorę własność może w rok najdaléj
I wygnam z kraju tych, co mnie wygnali.
Tu będzie pałac, na nim herb kamienny;
Gniazdo Szeligów odnowić potrzeba.
Stary mój ojciec, królewski stajenny,
Aż się uśmiechnie z wysokiego nieba.
Bo cóż za złoto okupić się nie da?
I cześć powróci, którą wyrok plami,
Bylebym tylko między Litwinami
Zjednał co więcéj stronników dla Szweda...»