VI
Ksiądz definitor prośby wysłuchał wesoło,
Ściskał ojca, mnie ściskał, ucałował w czoło
I rzekł: «Zostań tu chłopcze, ucz się w imię boże!
Wszystką miłością w sercu, chlebem, co w komorze,
I nauką, co w głowie — choć jej tak niewiele,
Co Bóg dał, wszystkiem chętnie z tobą się podzielę! —
Tylko że widzi waszmość — rzekł do ojca dalej —
Ja stary, mam narowy, a szlachcice mali
Zwykle przynoszą z domu dwa początki liche,
Bo dwa grzechy śmiertelne — lenistwo i pychę;
A u mnie chleb pożywać trzeba w ciężkim trudzie.
Przekonać się, że równi sobie wszyscy ludzie,
Czy kto ma herb, czy nie ma — braciaśmy33 po prostu,
Czy kto żyje w pałacu, czy w lepiance z chrostu,
Chłopyśmy34 i parobki przed bożem obliczem! —
Nikt cię tutaj nie będzie nazywać paniczem,
Jeść będziesz razem ze mną, z nami czeladź jada,
W zakrystyi wyręczać kulawego dziada,
Na polu mnie się w pracy nieraz dopomoże:
Ja będę żąć, ty w snopy związywać mi zboże;
A żeby się nie nudzić, to na pole ruszym
Z gramatyką łacińską i Wirgiliuszem,
Z konwią mleka i z chlebem — toż to będzie cudnie,
Siadłszy pod kopą żyta we znojne południe,
Posilając się sobie póki skwaru chwila,
Titire! tu patule35... tłumaczyć z Wirgila:
Bo sielanki najlepiej w polu się wydadzą. —
A szlachcic, co ma dzierżyć lud boży pod władzą,
Gdy sam pozna w rolnictwie i róże, i osty,
Nie będzie się tak lekko porywać do chłosty;
A gdy razem z czeladzią swą sochę zaprzęże,
Równiejsze będą skiby...»