XV
Gdym skończył szkołę — po świętym Pietrze
Ojciec mię lekko trzepiąc po grzbiecie,
«Słuchaj — rzekł — Janie! nim ci się przetrze
Jakiś tam zawód na bożym świecie,
Dam ci zabawkę — i co się zowie,
Co nie poniży herbowne dziecko,
Przez którą starzy Dęborogowie
Zyskali niegdyś godność szlachecką.
Bartosz Paprocki w swych herbów zbiorze
Pisze, skąd nasze godło urasta,
Jak na Zygmunta Augusta dworze
Był quondam78 strzelcem nasz protoplasta;
(Proszę aspana, dzielny myśliwy
Na pańskich dworach zawsze jest w cenie,)
Razu jednego znalazł — o dziwy!
Wrosłe do dębu rogi jelenie.
Rzecz taka rzadka i niewiadoma,
Więc gdy ją złożył królowi w darze,
Król mu szlacheckie nadał dyploma
I Dęborogiem nazwać się każe.
I od tej pory chętka myśliwska
Szła w naszym rodzie z ojca na dziecię,
Każdy Dęboróg chlubny z nazwiska,
Choć nie senator, venator przecię79.
Ja sam za młodu strzelałem dużo,
Świadkiem nieboszczyk trocki wojewoda.
Dzisiaj, mospanie, oczy nie służą,
A jednak pola zależeć szkoda;
Więc się chowają, proszę aspana,
Strzelby i pieski dobre do pola,
Stara myśliwska szkapa bułana,
Wojewodzińska trąbka bawola
I zasłużona torba borsucza:
Otoż ta cała strzelcza spuścizna
Dziś się waścinym rękom porucza,
Żeś ty Dęboróg, świat niechaj przyzna.
Mamyć tu przecię las siaki-taki,
W zatoce — kaczek bywają stada,
W naszych zaroślach skaczą szaraki,
Czasem spod żyta wilk się wykrada.
Będziesz polować, — wy młodzieniaszki
Winniście wprawiać oko do strzału;
Proszę aspana — tylko pomału,
Strzeż się jak ognia dziewcząt i flaszki.
Za naszych czasów, za jezuitą,
I kiedy pańskie świetniały dwory,
Proszę aspana, tęgo nas bito
Za gorzalinę i za amory.
Kiedy to trocki żył wojewoda,
Ja sam pamiętam cięgę dostałem,
Proszę aspana... krew była młoda
A jam okropnym był sowizrzałem.
Otoż...» lecz dalszą powieść jak z karty
Ojciec już gadał do głuchej ściany:
Bom z podarunku uradowany
Żwawo poleciał oglądać charty,
Tropić w zaroślach prześlad zajęczy,
Konno, to pieszo zwijam się szlakiem,
Bułany tętni, a trąba brzęczy
I strzał po strzale wstrzęsa80 chruśniakiem.