I w oczach twoich ogień już nie błyska;

Focyonów słuchać chcesz smutnej rady...

Więc tylko Baru powstajesz cień blady.

O nie tak, piękna ma! nie w arenie

Ku czci Cezarów, jak niewolnik, padać,

Ale się w węże strój i w płomienie

I idź sumienia narodów spowiadać:

Gorgony twarzą świeć zbrodniom w oczy,

Aż każda głazem pod nogi się stoczy!

Przez ludów ciężki znój! i przez mękę