Przynosząc męki wolnego konania.

To śmierć głodowa! przy zgasłem ognisku

Zasiada, wlokąc całun lodowaty,

I matkom dzieci porywa z uścisku,

I nagie trupy zostawia wśród chaty,

I kroczy dalej w upiora postaci,

Rozpościerając gorączkowe dreszcze...

A zmarły wstaje, by zabijać braci,

Za krzywdy swoje mszcząc się w grobie jeszcze,

I rozszerzając zaraźliwe tchnienia,