Wypełnia rozbawione, szalejące światy.

Kosmate koźle nogi podwinął pod siebie,

I uwieńczon różami w flet zawzięcie dmucha,

A śpiew płynie po ziemi, po wodzie i niebie,

I kwili, wzdycha, pieści i miłośnie grucha,

Aż sam Pan upojony własnych brzmień słodyczą,

Twarz przekrzywia podziwem i muska swą brodę,

Patrząc się jak artysta z miną tajemniczą

Na pląsające Nimfy nadobne i młode.

Te przywabione pieśnią wybiegły z ukrycia,