W jej objęciach go jeszcze dosięga,

Więc się skarży jak dziecię pieszczone:

— «O, niedobry, jak mnie możesz smucić!

Twoje słowa mnie ranią szalone,

Nie mów, że chcesz mnie rzucić!

Cóż mieć możesz na ziemi droższego

Nad mą miłość?... Gdy ta cię nie wstrzyma,

Idź»... Tu głosu zabrakło drżącego,

I spojrzała smutnemi oczyma:

— «Patrz, me serce omdlewa mi w łonie,