podnosząc Butryma, łagodnie

Wstań, stary druhu! wypłacz się swobodnie

Na moich piersiach; płacz ulży żalowi,

Namiętna rozpacz niech we łzach ochłonie;

Kiejstut jej nigdy wyrzutem nie wznowi,

Bo wie, że winy nie ma w wiernym słudze,

Choć Wilno w ręce dostało się cudze.

BUTRYM

Panie! wolałbym, iżbyś w gniewnej woli

Obszedł się ze mną jak z stworzeniem podłem;