Twoje milczenie niezbłagane, groźne;
Jaki dreszcz śmierci ślą mi twoje oczy,
Tak nieruchome, spokojne a mroźne!
Wolę, ach! wszystko przenieść, niźli widzieć
Takie zastygłe, milczące męczeństwo...
Więc jeśli masz mnie prawo nienawidzieć,
To chcę usłyszeć z ust twych — choć przekleństwo!
Nie stój tak dłużej martwy, nieruchomy,
Lecz powstań gniewny jako wódz olbrzymów,
Rzuć na mnie wszystkie twoich spojrzeń gromy,