Mój ojcze! ty mi ostatniej otuchy

Przed kresem drogi nie chciej dziś odbierać!

Na pastwę nocy nie wydaj mnie głuchej,

Nie każ mi zwątpić, zwątpiwszy — umierać,

Bo jak, do celu nie doszedłszy, padnę,

To już mnie bóstwo nie rozgrzeszy żadne.

z pokorą, błagalnie

Ojcze! ty swego użal się dziecięcia,

Które tak cierpi za młodzieńczej pychy

Zbyt śmiały polot. Otwórz mi objęcia: