„Znasz piosnkę, którąm po tyle razy
Śpiewał, płacząc nad mym losem;
Pomnisz zapewne wszystkie wyrazy
I wiesz, jakim śpiewać głosem.
„Mam jeszcze z bladych włosów zawiązkę
I zeschły cyprysu listek;
Naucz się piosnki, weź tę gałązkę,
To mój na ziemi skarb wszystek.
„Idź, może znajdziesz na brzegach Niemna
Tę, której już nie obaczę;
Może jej piosnka będzie przyjemna,
Może nad listkiem zapłacze,
„Nagrodzi starca, do domu przyjmie;
Powiedz...” Wtem oko ściemniało,
A w ustach Panny Najświętszej imię
Wpółwymówione zostało.
„Silił się jeszcze i w samym skonie
Napróżno coś wyrzec żądał;
Wskazał ku sercu i ku tej stronie,
Na którą żyjąc poglądał.”
Tu przerwał dudarz i szukał okiem,
Dostając listek z papierka,
Lecz już nie była między natłokiem
Ta, której szukał, pasterka.
Zdaleka tylko poznał sukienkę,
Bo w chustce skryła twarz boską;
Jakiś młodzieniec wiódł ją pod rękę,—
Już ich nie widać za wioską.
Przybiegła zgraja gdzie starzec siedział:
„Co to jest?” wszyscy pytają.
On nic nie wiedział, może i wiedział,
Ale nie mówił przed zgrają.