On wojuje—rok upłynął,
On nie wraca—może zginął.
Panno, szkoda młodych lat,
Od książęcia jedzie swat.

Książe ucztuje we dworze,
A panna płacze w komorze.

Jej źrenice, błyskawice,
Dziś jak dwie mętne krynice;
Jej lica, pełnia księżyca,
Dziś nikną jak księżyc w nowiu.
Biada wdziękom, biada zdrowiu!

Matka troszczy się i biedzi;
Książe dał na zapowiedzi.

Swadźba jedzie szumnie, tłumnie.
„Nie powiozą do ołtarza,
Powiozą mnie do cmentarza,
A pościelą chyba w trumnie!
Ja umrę, gdy on nie żyje—
Ciebie, matko, żal zabije!”

Ksiądz w konfesjonale siedzi:
„Czas, o córko, do spowiedzi.”

Przyszła kuma, wiedźma stara;
„Wypędź księdza, wypędź klechę!
Bóg i wiara—sen i mara!
Kuma w biedzie ma pociechę,
Kuma stara umie wiele,
Ma kwiat paproć i car ziele!
A ty masz kochanka dary.
Przyszłam zrobić możne czary.

„Włosy jego w węża splącz,
Dwie obrączki razem złącz,
Z lewej ręki krwi usącz,
A na węża będziem kląć,
W dwie obrączki będziem dąć:
Musi przyjść i ciebie wziąć.”

Panna grzeszy—jeździec śpieszy;
Klęto ducha—klątwy słucha;
Już odemknął zimny gmach;
Panno! panno! czy nie strach?

Ucichł, usnął dzwon zamkowy;
Panna czuwa. Na zegarze
Bije północ: milczą straże,
Panna słyszy dźwięk podkowy...
Brytan, jakby głosu nie miał,
Zawył ucicha i oniemiał.