Odtąd już setny rok minie,

W dzień męczą, na noc zdejmują łańcuchy,

Rzucam ogniste głębinie.

«I w cerkwi, albo na Józia mogile

Niebu i ziemi obrzydła,

Muszę podróżnych trwożyć w nocne chwile.

Różne udając straszydła.

«Idących w błota zawiodę lub w gaje,

Jadącym konia uskubię;

A każdy naklnie, nafuka, nałaje —