Na swych domowników ręku.

Głos tylko zagrzmiał z daleka:

«Nie masz drugiego człowieka,

Któremu byś w każdej probie

Tak zaufał, jak sam sobie».

II

«Ja mam, ja mam przyjaciela!»

Konający Tukaj woła.

Wraz uchodzi bladość z czoła,

Iskrą zdrowia oko strzela;