Zrzekę się mego zbioru

I pójdę do klasztoru,

I pójdę w ciemny las.

Nie, nie wskrzeszaj, mój ojcze!

Nie czas już, ach, nie czas!

To żelazo zabójcze

Na wieki dzieli nas!»

Starzec westchnął głęboko,

I łzami zalał oko,

Oblicze skrył w zasłonie,