Drżące załamał dłonie:

«Idź za mąż, póki pora,

Nie lękaj się upiora.

Martwy się nie ocuci,

Twarda wieczności brama;

I mąż twój nie powróci,

Chyba zawołasz sama».

— «Lecz jak pogodzić braci?

Kto weźmie, a kto straci?...»

— «Najlepsza będzie droga,