Wiatr zawiał, świece zgasły,

Wchodzi osoba w bieli:

Znany chód, znana zbroja...

Staje, wszyscy zadrżeli,

Staje, patrzy ukosem,

Podziemnym woła głosem:

«Mój wieniec i ty moja!

Kwiat na mym rwany grobie:

Mnie, księże, stułą wiąż;

Zła żono, biada tobie!