Kto mię zrozumie, ten się użali,

I w białe uderzy dłonie;

Uroni łezkę, i ja uronię,

Ale już nie pójdę daléj».

A wtem grać przestał. Nim znowu zacznie,

Przelotem spojrzał po błoniu:

Lecz w jednę stronę spoziera bacznie;

Któż tam stoi na ustroniu?

Stała pasterka i plotła wieniec,

To uplecie, to rozplecie,