A obok przy niej stoi młodzieniec,

I splecione przyjął kwiecie.

Spokojnosć duszy z jej widać czoła,

Ku ziemi spuszczone oko;

Nie była smutna ani wesoła,

Tylko coś myśli głęboko.

Jak puszkiem chwieje trawka zielona,

Choć wiatr przestanie oddychać:

Tak się na piersiach chwieje zasłona,

Chociaż westchnienia nie słychać.