Wtem z piersi listek109 zżółkły odepnie,

Listek nieznanego drzewa;

Spójrzy nań, rzuci i z cicha szepnie,

Jakby się na listek gniewa.

Odwraca głowę, odeszła nieco,

Podniosła w niebo źrenice;

Nagle na oczach łezki zaświecą

I róż wystąpił na lice.

A dudarz milczy, brząka powoli,

A wzrok utopił w pasterce,