Jak on po błoniach, albo u morza

Po nadbrzeżnym błądził piasku.

Posród skał nieraz, podobny skale,

Na deszczu, wietrze i chłodzie,

Odludny dumał, wiatrom swe żale,

A łzy powierzając wodzie.

Szedłem ku niemu; spozierał smutnie,

Ale ode mnie nie stronił;

Jam, nic nie mówiąc, nastroił lutnię,

Zaśpiewał, w struny zadzwonił.