Łzy mu się rzucą; lecz skinął czołem,

Że się to granie podoba;

Ścisnął za rękę, ja go ścisnąłem,

I zapłakaliśmy oba.

Poznaliśmy się lepiej nawzajem,

I byliśmy przyjaciele.

On zawsze milczał swoim zwyczajem,

I ja mówiłem niewiele.

Potem, gdy troską strawiony długą,

Już nie mógł rady dać sobie;