Ja towarzyszem, ja byłem sługą,

Jam go pilnował w chorobie.

Nędzny, w mych oczach gasnął powoli,

Raz mię przywołał do łoża:

„Czuję — rzekł — bliski koniec niedoli,

Niech się spełni wola Boża.

Zgrzeszyłem tylko, że moje lata

Tak się nadaremnie starły:

Ale bez żalu schodzę ze świata,

Dawno już na nim umarły113.