Wiatr tylko szumi po murach klasztora

I psów szczekanie gdzieś słyszę.

Świeca w lichtarzu dopala się na dnie:

Raz w głębi tłumi ogniska,

Znowu się wzmoże i znowu opadnie,

Błyska, zagasa i błyska.

Straszno!... Nie była straszną ta godzina,

Gdy były nieba łaskawsze;

Ileż mi słodkich chwilek przypomina!

Precz! To już znikło na zawsze!