Na moście z końmi wóz staje;

Próżno woźnica przynagla do biegu,

Hej! krzyczy, biczem zadaje35.

Stoją, a potem skoczą z całej mocy,

Dyszel przy samej pękł szrubie36;

Zostać na polu, samemu i w nocy,

To lubię, rzekłem, to lubię!

Ledwiem dokończył, aż straszna martwica37

Wypływa z blizkich38 wód toni;

Białe jej szaty, jak śnieg białe lica,