«Hej, kozaku, ty chamie, czemu w sadzie przy bramie
Nie ma nocą ni psa, ni pachołka?
Weź mi torbę borsuczą3 i jańczarkę4 hajduczą,5
I mą strzelbę gwintówkę6 zdejm z kołka».
Wzięli bronie, wypadli, do ogrodu się wkradli,
Kędy szpaler7 altanę obrasta.
Na darniowym8 siedzeniu coś bieleje się w cieniu:
To siedziała w bieliźnie9 niewiasta.
Jedną ręką swe oczy kryła w puklach warkoczy
I pierś kryła pod rąbek bielizny;