Co wieczora on będzie, tonąc w puchy łabędzie,

Stary łeb na twym łonie kołysał,

I z twych ustek różanych, i z twych liców rumianych

Mnie wzbronione słodycze wysysał.

Ja na wiernym koniku, przy księżyca promyku,

Biegę12 tutaj przez chłody i słoty,

Bym cię witał westchnieniem i pożegnał życzeniem

Dobrej nocy i długiej pieszczoty!»

Ona jeszcze nie słucha, on jej szepce do ucha

Nowe skargi czy nowe zaklęcia,