Aż wzruszona, zemdlona, opuściła ramiona

I schyliła się w jego objęcia.

Wojewoda z kozakiem przyklęknęli za krzakiem

I dobyli zza pasa naboje,

I odcięli zębami, i przybili stemplami13

Prochu garść i grankulek14 we dwoje.

«Panie! — kozak powiada — jakiś bies mię napada,

Ja nie mogę zastrzelić tej dziewki;

Gdym półkurcze15 odwodził, zimny dreszcz mię przechodził

I stoczyła się łza do panewki16».