Tylko coś myśli głęboko.

Jak puszkiem chwieje trawka zielona,

Choć wiatr przestanie oddychać:

Tak się na piersiach chwieje zasłona,

Chociaż westchnienia nie słychać.

Wtem z piersi listek4 zżółkły odepnie,

Listek nieznanego drzewa;

Spójrzy nań, rzuci i z cicha szepnie,

Jakby się na listek gniewa.

Odwraca głowę, odeszła nieco,