Ciało tych ludzi, jak gruba tkanica2,
W której zimuje dusza gąsienica,
Nim sobie piersi do lotu wyrobi,
Skrzydła wyprzędzie, wytcze3 i ozdobi;
Ale gdy słońce wolności zaświeci,
Jakiż z powłoki tej owad wyleci?
Czy motyl jasny wzniesie się nad ziemię,
Czy ćma wypadnie, brudne nocy plemię?
Na wskroś pustyni krzyżują się drogi,
Nie przemysł kupców ich ciągi wymyślił,