Zmieszany z parą ciepłą i wilgotną;

Śnieg zaczął topnieć — i nim wieczór minął,

Oblewał bruki rzeką Stygu50 błotną.

Sanki uciekły, kocze i landary

Zerwano z płozów; grzmią po bruku koła;

Lecz pośród mroku i dymu, i pary

Oko pojazdów rozróżnić nie zdoła;

Widać je tylko po latarek błyskach,

Jako płomyki błędne na bagniskach.

Szli owi młodzi podróżni nad brzegiem