Jak błędna gwiazda świeciła z daleka.

Chociaż w malarza nie zajrzał oblicze,

Choć nie dosłyszał, co o nim mówili,

Ale dźwięk głosu, słowa tajemnicze

Tak nim wstrząsnęły! — przypomniał po chwili,

Że głos ten słyszał, i biegł co miał mocy

Nieznaną drogą, śród słoty, śród nocy.

Latarka prędko niesiona mignęła,

Coraz mniejszała, zakryta mgły mrokiem

Zdała się gasnąć; wtem nagle stanęła