Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,

Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,

To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!

Patrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty,

Był jakiś królik38 albo pan bogaty,

I wielkim skrzydeł roztworem

Zaciemiał miasta, powiaty.

Ten drugi, mniejszy, czarny i pękaty,

Był książek głupim cenzorem

I przelatując sztuk nadobne kwiaty,