I smutniejsza czeladka,

I smutniejsza od niej drużka,

I smutniejsza od nich matka,

I najsmutniejszy kochanek.

Patrz, uchodzi z lica krasa,

Wzrok zapada i zagasa,

Ale jeszcze, jeszcze świeci;

Usta, gdzie się róża kwieci,

Więdną, gubią blask szkarłatu.

I jak z piwoniji kwiatu