Wycięty wąski listeczek,

Taka siność jej usteczek.

Podniosła głowę nad łóżko,

Rzuciła na nas oczyma:

Głowa opada na łóżko,

W twarzyczce bladość opłatka.

Ręce stygną, a serduszko

Bije z cicha, bije z rzadka,

Już stanęło, już jej nié ma;

Oko to, niegdyś podobne słonku...