Czy motyl jasny wzniesie się nad ziemię,

Czy ćma wypadnie, brudne nocy plemię?

Na wskroś pustyni krzyżują się drogi,

Nie przemysł kupców ich ciągi wymyślił,

Nie wydeptały ich karawan nogi;

Car ze stolicy palcem je nakryślił.

Gdy z polską wioską spotkał się ubogą,

Jeżeli trafił w polskich zamków ściany,

Wioska i zamek wnet z ziemią zrównany.

I car ruiny ich zasypał — drogą.