Bo rozdawając między lud jałmużny,

Każdego z biednych po imieniu witał,

Tamtych o żony, tych o dzieci pytał.

Odprawił wszystkich wsparł się na granicie

Brzeżnych kanałów i wodził oczyma

Po ścianach gmachów i po dworca szczycie,

Lecz nie miał oczu owego pielgrzyma;

I wzrok wnet spuszczał, kiedy szedł z daleka

Biedny, żebrzący żołnierz lub kaleka.

Wzniósł w niebo ręce, stał i dumał długo —