W twarzy miał wyraz niebieskiej rozpaczy.

Patrzył jak anioł, gdy z niebios posługą

Między czyscowe dusze zstąpić raczy:

I widzi całe w męczarniach narody,

Czuje, co cierpią, mają cierpieć wieki —

I przewiduje, jak jest kres daleki

Tylu pokoleń zbawienia — swobody.

Oparł się płacząc na kanałów brzegu,

Łzy gorzkie biegły i zginęły w śniegu;

Lecz Bóg je wszystkie zbierze i policzy,