Ostatni ranny wszystkich bardzo zdziwił:

Grożono, bito, próżna groźba, kara,

Jenerałowi nawet się sprzeciwił,

I jęczał głośno — klął samego cara.

Ludzie niezwykłym przerażeni krzykiem

Zbiegli się nad tym parad męczennikiem. —

Mówią, że jechał z dowódcy rozkazem,

Wtem koń mu stanął jak gdyby zaklęty,

A z tyłu wleciał cały szwadron razem;

Złamano konia, i żołnierz zepchnięty