Zdawał się wzywać i mimo swą mękę

Dawał im głośno, długo jakieś rady.

Jakie? Nikt nie wie, nie mówią przed nikim.

Bojąc się szpiegów słuchacze uciekli

I tyle tylko pytającym rzekli,

Że ranny mówił złym ruskim językiem;

Kiedy niekiedy słychać było w gwarze:

„Car, cara, caru” — coś mówił o carze.

Chodziły wieści, że żołnierz zdeptany

Był młodym chłopcem, rekrutem, Litwinem,