Zbudzą się jutro — biedne czaszki trupie!

Spijcie spokojnie jak zwierzęta głupie,

Nim was gniew Pański jak myśliwiec spłoszy,

Tępiący wszystko, co w kniei spotyka,

Aż dojdzie w końcu do legowisk dzika:

„Słyszę! — tam! — wichry — już wytknęły głowy

Z polarnych lodów, jak morskie straszydła;

Już sobie z chmury porobili skrzydła,

Wsiedli na falę, zdjęli jej okowy;

Słyszę! — już morska otchłań rozchełznana