Tak poziomego lotu, nikczemnej postaci,

Śmie deptać lądy, którem w dziedzictwie osiągnął?»

Ryknął i ku mnie w kształcie piramidy ciągnął.

Widząc, żem był śmiertelny i nieustraszony,

Ze złości ląd nogą trącił,

Całą Arabiją14 zmącił

I jak gryf15 ptaka porwał mnie w swe szpony.

Oddechem ognistym palił,

Skrzydłami kurzawy walił,

Ciskał w górę, bił o ziemię,