Pędź, latawcze białonogi!

Skały z drogi, sępy z drogi!

Wtenczas obłok zachodni wyrwał się spod słońca,

Gonił mię białym skrzydłem po błękitnym sklepie10;

On w niebie za takiego chciał uchodzić gońca,

Jakim ja byłem na stepie!

Nad głową moją zawisnął,

Taką groźbę za mną świsnął:

«O szalony! gdzie on goni!

Tam pragnienie piersi stopi,