Obłok deszczem nie odkropi

Osypanej kurzem skroni;

Strumień na błoniu jałowem

Nie ozwie się srebrnym słowem,

Rosa, nim na ziemię spadnie,

Wiatr ją głodny w lot rozkradnie».

Daremnie grozi! pędzę i podwajam razy;

Obłok strudzony zaczął po niebie się słaniać,

Coraz niżej głowę skłaniać;

Potem oparł się na głazy.