Kogo jej strzelca trafny wzrok poruczy68.

Od takiej broni niegdyś obalony

Pradziad Gedymin na szańcach Wielony.

Wszystko gotowo69. Tajemnymi drogi70,

Jutro, gdy Witołd w zaufaniu zbytniem

Na Lidzie słabe zostawił załogi,

Wpadniem, podpalim, zabierzem i wytniem».

Rymwid, niezwykłą rażony nowiną,

Stał pewien dziwu, nieprzytomny sobie;

Przegląda71 burzę, myśli o sposobie;