Drżący z rąk giermka wziął łuk i kołczany,

Miecz nawet zwiesił ponad prawym bokiem:

A chociaż wszyscy omyłkę widzieli,

Przestrzegać pana nikt się nie ośmieli.

Już zstąpił z ganku, już chorągiew złota

Wzniesiona, pocznie na dzień krwawy świtać,

Już dosiadł konia, już przyboczna rota

Miała go wrzaskiem i trąbami witać:

Lecz dał znać ręką, aby zamknąć wrota,

Jechać w milczeniu i o nic nie pytać.