A pacholiki i nadworne sługi
Aż za most wywiódł na dziedziniec drugi.
Stąd nie gościńcem puścili rumaki,
Ale na prawo skręcając się dołem,
Przepadli między kurhany i krzaki;
Znowu ku drodze nawracają kołem,
Wąwóz ciemnymi wiedzie ich zatoki164,
Ścienione coraz rozsuwając boki.
Jest od przykopów miejskich tak daleka,
Jako niemieckiej broni grzmot doniesie,