«Skądże — pomyślał Kiejstut — nagła w mej córce odmiana,

Gdzie jej dawna wesołość, gdzie jej dziecinne rozrywki?

W święto wszystkie dziewice idą zabawiać się tańcem,

Ona siedzi samotna albo z Walterem rozmawia.

W dzień powszedni dziewice trudnią się igłą lub krośną117,

Jej z rąk igła wypada, nici plątają się w krośnach,

Sama nie widzi, co robi, wszyscy mi to powiadają.

Wczora postrzegłem, że róży kwiatek wyszyła zielono,

A listeczki czerwonym umalowała jedwabiem.

Jakże mogłaby widzieć, kiedy jej oczy i myśli